List żony, wspierającej proces terapii swojego męża (po Programie terapeutycznym w sierpniu 2015)

List żony, wspierającej proces terapii swojego męża (po Programie terapeutycznym w sierpniu 2015)

Drogi dr. Mieczysławie Chęciek,
Drodzy Terapeuci,
Drodzy Wolontariusze,
Drodzy Uczestnicy, Rodzice i Opiekunowie oraz wszyscy zainteresowani,

 

Na początku chcę jeszcze raz z serca podziękować Panu dr. M. Chęćkowi, Terapeutom i Wolontariuszom za ogromne wsparcie w walce z jąkaniem i giełkotem oraz za pomoc w stawaniu się lepszym człowiekiem bardziej podobnym do Boga.

Nazywam się Iwona Kret. Staram się jak umiem wspierać mojego męża Michała w jego pracy nad płynnością mowy, i podążaniu za Bogiem. Ja dla niego, a on dla mnie jest wsparciem w codziennych zmaganiach się ze sobą, swoimi słabościami, codziennością.

Cieszę się, że było mi dane uczestniczyć w zajęciach terapeutycznych na tegorocznym turnusie w Wiśle. Mogłam nie tylko oderwać się od pracy, i odpocząć fizycznie i psychicznie, ale nabrałam też sił duchowych. Na tym turnusie zdobyłam cenne informacje odnośnie niepłynnego mówienia przez co lepiej rozumiem problem niepłynnego mówienia: jąkania i giełkotu. To na tym turnusie dostałam wskazówki dotyczące wspierania osób z tym problemem. Lepiej rozumiem swojego męża i potrafię dać mu wsparcie jakiego potrzebuje.

Dużą radość sprawił mi Michał jak powiedział, że czuje z mojej strony wsparcie. I że dzięki temu wsparciu mógł zrobić większy postęp w mówieniu płynnie. Jeszcze większą sprawił mi radość swoim postępem w spowolnieniu mowy. W chwili obecnej razem ćwiczymy wieczorami od 30 do 40 min. Dziennie. Oprócz tego Michał ćwiczy jeszcze rano około 10 -15 minut. Wciąż jest mocno zmotywowany. Mówi, że polubił te ćwiczenia, i że sprawiają mu radość. Miło było też zobaczyć reakcję naszej rodziny na spowolnioną mowę Michała. Teściowie są mi wdzięczni za moje wsparcie okazane Michałowi. Najpierw rok wcześniej po pobycie w ośrodku zdrowotnym w Gołubiu Kaszubskim (gdzie dowiedzieliśmy się od pani dr n. med. Ewy Dąbrowskiej jak dbać o swoje zdrowie) przeszliśmy na zdrowe odżywianie. Michał schudł ok. 15 kg, przestał brać leki na nadciśnienie, cholesterol i kwas moczowy. Przestał mieć wzdęcia, i skurcze w nodze. Unormowało się ciśnienie ( ze względu na wadę serca, nawet lekko podwyższone ciśnienie u Michała może ją powiększyć lub mieć wpływ na powstanie tętniaka aorty), wzrok się poprawił i nie ma już obrzękniętych, opuchniętych nóg oraz w dużej części znikły mu plamy z nóg. A teraz kolejny sukces w mowie. Owszem ma czasami trudniejsze dni ale się nie poddaje bo widzi jakie już poczynił postępy, i jak sam mówi nie chce tego zmarnować, co udało mu się z pomocą innych, a przede wszystkim z pomocą Boga wypracować.

Jestem z mojego męża dumna po pierwsze dlatego, że jest bardzo wartościowym, dobrym człowiekiem, a po drugie za jego sukcesy w mowie i nie tylko, a przede wszystkim jestem dumna z niego za to, że ma odwagę być człowiekiem wiary, nie boi się tego, co powiedzą inni, jak zareagują. Oprócz tego , co pisałam już powyżej zdobyłam też trochę wiedzy logopedycznej w zakresie aparatu artykulacyjnego, oddechowego i fonacyjnego.

Chcę podzielić się z Wami jeszcze jedną ważną rzeczą dla mnie. Okres turnusu był dla mnie czasem zatrzymania i zastanowienia się nad sobą i swoim życiem. Po części przyrównuję go do rekolekcji. W końcu życie to czas rekolekcji, wzrostu w Miłości. Zrozumiałam w trakcie tego turnusu, że problem giełkotu wraz z ukrytym jąkaniem jest dla nas błogosławieństwem, to nas jeszcze bardziej zbliżyło do siebie. Ja zaczęłam patrzeć na Michała już nie tylko swoimi oczami ale przede wszystkim jego oczami, co zaowocowało jeszcze większą między nami jednością i miłością Bożą w nas.

Chcę jeszcze zwrócić uwagę na pewną rzecz z którą miałam styczność na turnusie. Pewna osoba, której imienia nie pamiętam opowiedziała mi trochę o swoich problemach związanych z jąkaniem, a potem ja zwierzyłam się po części ze swoich problemów związanych z destrukcyjnym wpływem picia alkoholu przez mojego tatę na moje życie. Podsumowując moją wypowiedź osoba ta powiedziała, że osoby jąkające się mają trudniej, gorzej od osób takich jak ja lub podobnych do mnie. Uważam, że nie można tego rozpatrywać w takich kategoriach. To co dla jednych jest łatwe dla innych jest trudne, i na odwrót. Dla jednych ten sam krzyż jest lekki dla innych ciężki i na odwrót. Poza tym nie wiemy tak do końca co dana osoba czuła, co przeżywała w chwilach doświadczania takiego czy innego cierpienia i jak to wpływało na jej życie. Każdy z nas doświadcza jakiegoś cierpienia, krzyża. Dla niektórych brzmi to jak wyrok, hańba, ograniczenie wolności. Ale czy naprawdę tak jest?. A może życie bez Boga, w grzechu czyni nas bardziej niewolnikami, zabiera nam wolność.... Dla mnie osobiście cierpienie ma ogromny sens. Gdy doświadczam cierpienia Bóg uczy mnie pokory czyli wyprowadza mnie z egoizmu i pychy, uczy mnie prostoty, dostrzegania innych w potrzebie, pokazuje mi moją małość, nicość i kruchość. Pokazuje mi, że nic nie mogę bez Boga ale wszystko mogę w Bogu, czy to gdy śpię, czy jem, mówię, widzę, słyszę, chodzę, czy jestem zdrowa czy chora, czy mam czy nie mam pracy itd. Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia. Tylko w Bogu mogę być silna i doświadczać prawdziwej wolności. Raczej powinno się przyjmować krzyż, cierpienie, które nas spotyka jako dar Miłości. My ludzie już tacy jesteśmy, że zwykłe napomnienia, przestrogi nam często nie wystarczą, w związku z czym nie potrafimy się zreflektować, zrozumieć pewnych istotnych dla naszego życia rzeczy, trzeźwo spojrzeć na świat, a zatem potrzebujemy mocnego „kopa” w formie doświadczenia jakiegoś cierpienia, które jest konsekwencją postępowania naszego lub innych. Czasami cierpienie jest potrzebne, żeby nam spadły klapki z oczu i żebyśmy popatrzyli na siebie i świat oczami Boga. Tak więc również poprzez krzyż uczymy się kochać Boga, siebie i innych. Z każdym problemem możemy zwrócić się do Boga. On wszystkiemu zaradzi. Dla niego nie ma nic niemożliwego. On nas kocha i wybacza nam nasze niewierności. W Nim możemy uzyskać uzdrowienie i przebaczenie. Ja tego doświadczyłam i pod tym się podpisuję.

 

Warszawa, 19.09.2015 Iwona Kret (osoba wspierająca)

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30