List Julii po uczestniczeniu w Intensywnym Programie Terapeutycznym dla Osób Niepłynnie Mówiących - Wisła sierpień 2021

Mam na imię Julia, mam 20 lat i jestem na 3 roku studiów. Od dziecka się jąkam.

Miałam to szczęście, że rodzice od początku występowania niepłynności zapewnili mi zajęcia z logopedą, brałam udział w różnych terapiach i korzystałam z pomocy specjalistów w zakresie jąkania. To wszystko było wartościowe, ale nie przyniosło płynności w mojej mowie. Tym bardziej czułam lęk przystępując do kolejnej terapii - u Doktora Chęćka, że znowu będzie tak samo. Uważałam, że już wszystko wiem i nowa terapia niczym mnie nie zaskoczy. Obawiałam się, że kolejna próba zakończona rozczarowaniem upewni mnie w przekonaniu, że nic z moim jąkaniem nie da się zrobić. Ta niepewność i strach przed porażką mieszał się z nadzieją, że może tym razem będzie inaczej. Nie chciałam się pogodzić z tym, że jąkanie już zawsze będzie dla mnie barierą. Pracowałam nad akceptacją go, ale jednocześnie chciałam mówić z większą swobodą. Nadzieję dawał mi przykład znajomych osób, które ukończyły tę terapię i mi ją poleciły. W szczególności dziękuję Anecie, która zachęciła mnie do wzięcia udziału i wspiera w procesie terapii.

A więc skontaktowałam się z doktorem i po pewnym czasie przyjechałam na spotkanie diagnostyczno-terapeutyczne do Wodzisławia. Pojechali ze mną rodzice i siostra. Ich obecność była dla mnie bardzo ważna, cieszyłam się, że są tu ze mną. To był pierwszy raz, gdy wszyscy tak otwarcie rozmawialiśmy o mojej niepłynności i mogłam podzielić się swoimi obawami. Otrzymałam od nich dużo wsparcia. Doktor na spotkaniu przeprowadził diagnozę i wprowadził mnie w założenia terapii. Dostałam dokładne instrukcje jak mam ćwiczyć. Zapewnił mnie też, że terapia pozwoli mi osiągnąć płynność, co trochę mnie wystraszyło, że nie spełnię oczekiwań doktora i mojej rodziny.

Wróciłam z Wodzisławia z mieszanymi uczuciami - zmotywowana do pracy i jednocześnie niepewna, czy podołam. Przez nabliższe 4 miesiące ćwiczyłam zgodnie z zaleceniami, ale mówienie terapeutyczne w codziennych sytuacjach nie wychodziło mi dobrze. Bardzo czekałam na turnus. Ciągle trochę nie wierzyłam, że poprawa w moim przypadku jest możliwa, bo przecież próbowałam już wszystkiego. Żeby w to uwierzyć, przed wyjazdem do Wisły czytałam listy byłych uczestników, które podnosiły mnie na duchu.

W końcu nadszedł czas turnusu. Wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać. Przyjechałam zmotywowana, więc byłam zadowolona z tego, że program jest bardzo intensywny. Zajęcia mieliśmy praktycznie przez cały dzień. Terapeuci, którzy prowadzą zajęcia, są specjalistami w swojej dziedzinie. Czułam, że jestem pod nadzorem odpowiednich osób. Byłam pod wrażeniem tego, jak program terapii jest przemyślany. Kolejność zajęć, stopniowe podnoszenie poprzeczki, różnorodność zadań - widziałam, że to wszystko nie jest przypadkowe. Turnusy mają już wieloletnią tradycję i będąc tam obserwowałam jak program jest opracowany i jednocześnie ciągle udoskonalany. Podczas tych dwunastu dni wykonałam więcej wystąpień publiczych niż przez całe swoje życie. Mieliśmy trudne zadania jak zagadywanie przechodniów na mieście czy wykonywanie telefonów, ale nie byliśmy wrzuceni na głęboką wodę. Do tego wszystkiego byliśmy stopniowo przygotowywani. Praca w grupie wspierających osób, gdy każdy mierzy się z własnymi lękami jest niesamowitym doświadczeniem.

Dla mnie bardzo ważnym wydarzeniem w Wiśle było zadanie, podczas którego wykonywaliśmy telefony. Zadzwoniłam wtedy do swojej przyjaciółki, później do salonu fryzjerskiego i na koniec do dziadka, przy którym zawsze mówię szybko i chaotycznie. Stresowałam się, ale każda z tych rozmów była przeprowadzona w tempie terapeutycznym. Czułam kontrolę nad swoją mową, było to wspaniałe uczucie. Drugim cennym wydarzeniem były występy końcowe. Moim zadaniem było pełnienie roli konferansjerki - miałam poprowadzić całe wydarzenie, przedstawiać kolejnych uczestników i zabawiać publiczność. To było dla mnie jedno z większych wyzwań turnusowych. Udało mi się spełnić swoją rolę, mówiłam płynnie i czułam, że mogę powiedzieć dokładnie to, co chcę, bo mam do tego narzędzia. Zaskoczyłam sama siebie.

Na turnusie ciągle towarzyszyli nam wolontariusze. Przykład osób, które jakiś czas temu przechodziły przez to, co my, był bardzo inspirujący. Gdy tylko pojawiały się wątpliwości zawsze mogliśmy z nimi porozmawiać, byli dla mnie wielkim wsparciem i motywacją. Zarówno terapeuci jak i wolontariusze byli do naszej dyspozycji także poza zajęciami, mogliśmy przyjść na konsultacje lub porozmawiać z nimi w wolnej chwili. Co ważne, terapia ma bardzo zdrowe założenie - nie dążymy do stuprocentowej płynności, jąkanie jest w porządku, ale pracujemy nad sobą, aby je zminimalizować, by mówiło się nam łatwiej.

Turnus jednak nie może trwać wiecznie i nadeszła pora na wykorzystanie nowych umiejętności w codziennym życiu. To najtrudniejszy etap, raz wychodzi mi lepiej, raz gorzej. Po turnusie nie wróciłam "wyleczona", ponieważ to jest proces i codziennie to sobie powtarzam. Widzę, że jestem na dobrej drodze. Pracuję nad tym, aby w jak największej liczbie sytuacji stosować mowę terapeutyczną, bo wiem, że ona mi pomaga. Na turnusie przekonałam się, że mówienie płynne jest możliwe. Że umiem rozmawiać z obcymi, przemawiać przed grupą ludzi i to wszystko robić płynnie. Gdy mam gorszy dzień, bo nie mogę się swobodnie porozumiewać, przypominam sobie turnus i to, że wszystko jest w moim zasięgu. Po powrocie do domu nie zostaliśmy zostawieni sami sobie - mamy numery telefonów do wszystkich terapeutów i wolontariuszy, są oni dostępni na konsultacjach telefonicznych. Poza tym kontaktujemy się wewnątrz grupy uczestników, razem ćwiczymy czy plotkujemy w tempie terapeutycznym. Czasami nie jest łatwo, ale wiem, co robić, żeby było lepiej. Sporo pracy już za mną, ale dużo jeszcze przede mną. Terapia jąkania to dla mnie codzienne wyzwanie. Cieszę się, że mogę brać w niej udział.

Bardzo dziękuję wszystkim wolontariuszom oraz terapeutom. Robicie dużo dobrej roboty i jestem bardzo wdzięczna za pracę, którą razem wykonaliśmy. W szczególności dziękuję Doktorowi Chęćkowi za dzielenie się jego ogromną wiedzą i doświadczeniem. Za prowadzenie tak wartościowej terapii i wkładanie w to całego serca. Dziękuję też innym uczestnikom turnusu za to, że mogliśmy razem przezwyciężać swoje lęki, dopingować się wzajemnie i podążać tą samą ścieżką. Trzymam za Was mocno kciuki.

Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej lub porozmawiać ze mną w tempie terapeutycznym, to dzwońcie!
660-214-860

Julia, Warszawa, 21 listopada 2021

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30