List Anety z synem Pawełkiem po uczestniczeniu w Programie Intensywnej Terapii Osób Jąkających się (turnus w Wiśle w sierpniu 2016)

List Anety z synem Pawełkiem po uczestniczeniu w Programie Intensywnej Terapii Osób Jąkających się (turnus w Wiśle w sierpniu 2016)

 

Mam na imię Aneta, mam 34 lata i mieszkam w małej miejscowości na Żywiecczyźnie. W terapii wzięłam udział razem z moim dziesięcioletnim synem Pawłem. Oboje jesteśmy osobami jąkającymi się.

NASZE ŻYCIE PRZED PODJĘCIEM TERAPII:

Zawsze byłam osobą jąkającą się, jednak moje jąkanie było ukryte. Niewiele osób wiedziało o problemie z jakim zmagam się od prawie trzydziestu lat. W szkole podstawowej byłam zawsze perfekcyjnie przygotowana, panicznie jednak bałam się odpowiedzi ustnych, obawiałam się, że moje jąkanie zostanie ujawnione. Bardzo dużo musiałam włożyć wysiłku, aby nikt nie dowiedział się o moim problemie. Ta sama sytuacja pojawiła się w szkole średniej i na studiach, potem w pracy. Tylko najbliżsi wiedzieli o moim problemie: rodzice, siostra, mąż. Jąkanie bardzo mnie ograniczało w kontaktach z ludźmi, czasami nie podejmowałam próby rozmowy, rezygnowałam z możliwości poznania kogoś, nie brałam udziału w dyskusji. To bardzo bolało, przecież miałam tyle do powiedzenia. Moje życie jakoś się toczyło, jąkanie czasem się nasilało, czasem odpuszczało, by potem wrócić ze zdwojoną siłą. Urodziłam dwoje dzieci, bardzo cieszyłam się z tego, że nie odziedziczyli tej wady po mnie. Aż do momentu gdy mój syn skończył siedem lat, jechaliśmy na wakacje....nigdy nie zapomnę tego momentu...szczęśliwie z całą rodzinką jedziemy samochodem, rozmawiamy, wygłupiamy się i nagle słyszę: mamo, gggdzie jesteśmy??? Zamarłam. Nie chciałam tego słyszeć, oszukiwałam samą siebie, że to nie to...że może przejdzie....choć w głębi duszy wiedziałam, że samo nie przejdzie. I tak minęły nam 2 lata, dwa długie lata, podczas których nadzieja przeplatała się z rozpaczą, sprzeczaliśmy się z mężem czy i jak reagować na jąkanie Pawła, czy zwracać mu uwagę na to żeby mówił wolniej, byliśmy bezradni. Baliśmy się reakcji dzieci w szkole, znajomych, naszej rodziny, wszystkiego. Byliśmy bezradni, nie wiedzieliśmy jak mu pomóc. Przełomowy okazał się rok 2015, z powodu silnego stresu w mojej pracy ja również miałam coraz większe problemy z mówieniem. Panicznie bałam się odbierać telefon, moja logofobia sięgnęła zenitu. Pojechaliśmy na wakacje, myślałam, że tam się odprężymy i będzie lepiej. Podczas wakacji Pawła jąkanie się nasiliło, każde zdanie na plaży, w sklepie, w restauracji zaczynał od aaaa.......Byłam załamana. Spacerując po plaży powiedziałam dość....dość narzekania, niepewności, bezradności, bierności. Damy radę, musimy szukać pomocy. Po powrocie z urlopu od razu zaczęłam poszukiwania odpowiedniej terapii. Umówiłam nas na pierwszą wizytę w Wodzisławiu Śląskim na 16 września 2015 r.

CZAS TERAPII PRZED TURNUSEM

Na pierwszą wizytę pojechaliśmy z całą rodziną. Po raz pierwszy rozmawialiśmy o naszym jąkaniu tak swobodnie, wizyta trwała parę godzin, razem z Pawłem zostaliśmy poddani kompleksowej diagnozie, nasze wypowiedzi zostały nagrane kamerą. Otrzymaliśmy zalecenia oraz ćwiczenia. Wróciliśmy do domu pełni nadziei oraz zmotywowani do ćwiczeń. Raz na dwa tygodnie dzwoniliśmy na linię terapeutyczną oraz wykonywaliśmy codziennie ćwiczenia. Widziałam, że ćwiczenia dają efekty, jednakże mieliśmy problem ze zwolnieniem tempa mowy w domu na co dzień, dlatego też zdecydowaliśmy się na udział w turnusie terapeutycznym, na który czekaliśmy obydwoje z niecierpliwością.

TURNUS WISŁA 2016

Już od pierwszych godzin po przyjeździe zostaliśmy poddani przez zespół terapeutów skróconej diagnozie oraz bardzo intensywnej terapii. Przeprowadzono z nami diagnozy początkowe oraz testy, okazało się, że mój poziom logofobii jest nadal bardzo wysoki. Pierwszy tydzień turnusu to bardzo intensywne zajęcia relaksacyjne, z emisji głosu oraz technik mówienia, byliśmy objęci również pomocą psychologiczną, odbywały się różnego rodzaju zajęcia w grupach, zarówno dla opiekunów jak i uczestników terapii. W drugim tygodniu było jeszcze trudniej, ponieważ codziennie mieliśmy do wykonania jakieś trudne zadanie w terenie. Zadania te miały na celu wdrożenie poznanych technik w praktyce, w życiu codziennym, na mieście, w sklepie, w urzędzie, telefonicznie. Przez ten cały czas byli z nami wolontariusze, którzy nieustannie udzielali nam wskazówek dotyczących zastosowania technik w praktyce, wspierali nas psychicznie oraz motywowali do działania. Bardzo ważne dla mnie było wsparcie innych uczestników terapii oraz opiekunów. Po raz pierwszy w życiu mogłam porozmawiać o jąkaniu z tak wieloma osobami. Każdy z nas był inny, miał inną historię, ale problem jeden. Atmosfera na turnusie była wspaniała. W Wiśle zrozumiałam, jak ważne dla terapii jest zwolnienie tempa mowy u wszystkich członków rodziny, dlatego też poprosiłam męża, żeby przyjechał do nas i również wziął udział w kilku zajęciach. Dzięki temu i on zrozumiał problem, już teraz wie, że bez zwolnienia tempa mowy w domu efekty terapii będą znikome. Pierwszym takim przełomem okazało się wspólne rodzinne wyjście na basen do Hotelu Gołębiewski, gdzie po raz pierwszy potrafiliśmy przy innych osobach mówić do siebie oraz Pawła w wolniejszym tempie, później Paweł w restauracji w Wiśle sam zamawiał dla nas pizzę z zastosowanie wolnego mówienia.
Co dał nam turnus?
Z mojego punktu widzenia:
- nabrałam pewności siebie,
- polubiłam wystąpienia publiczne,
- pokonałam lęk przed rozmowami telefonicznymi,
- zrozumiałam, że zwolnienie tempa mowy oraz zastosowanie wszystkich 12 zasad jest warunkiem koniecznym, aby osiągnąć cel!!!
- nauczyłam się relaksacji, prawidłowego oddychania,
- zmniejszyłam poziom logofobii.
Z punktu widzenia mojego dziecka:
- nauczył się techniki oraz potrafi stosować wolne mówienie na co dzień ( w domu prawie cały czas tak mówi, w szkole na przerwach mówi szybciej, na lekcjach podobno stosuje technikę),
- czyta płynnie,
- potrafi się kontrolować, zdarza się , że to on mi przypomina, mówiąc: mamo mówisz za szybko.
- pokonał logofobię, potrafi swobodnie rozmawiać na temat jąkania. Ostatnio Paweł miał na zadanie domowe z języka polskiego opisać swoją najlepszą wakacyjną przygodę, oczywiście opisał ze szczegółami turnus w Wiśle.

ŻYCIE PO TURNUSIE

Oboje mamy świadomość tego, iż turnus w Wiśle był dopiero początkiem naszej drogi. Wracając samochodem z Wisły obiecałam sobie, że nie odpuszczę i nie pozwolę nam tego czasu zmarnować i....no właśnie, na razie udaje mi się dotrzymać obietnicy: ćwiczymy systematycznie, staramy się stosować techniki i rozmawiać w domu wolno!!! Bo same ćwiczenia są ważne, ale warunek konieczny to wolniejsze mówienie na co dzień. Cały czas walczymy, czasem zdarzają się nam niepłynności, zwłaszcza gdy Paweł wraca ze szkoły, wtedy natychmiast zwalniam tempo, stosuję ruch ręki, daję mu dobry przykład. Jestem pewna, że dzięki terapii Paweł osiągnie swój cel i będzie mówił płynnie, ponieważ dzieciom jest łatwiej wprowadzić nawyk płynnego mówienia. Wiem, że trudniej jest całkowicie wyeliminować jąkanie u osoby dorosłej, można jednak pozbyć się logofobii i dzięki poznanym technikom skutecznie zminimalizować nasze niepłynności. Jeśli masz jakieś wątpliwości czy powinieneś coś zrobić ze swoim jąkaniem, zadzwoń do mnie (tel. 665-141-103), chętnie odpowiem na Twoje pytania.
Na koniec składam serdeczne podziękowania dla Dr. Mieczysława Chęćka oraz całego zespołu terapeutów, wolontariuszy za możliwość uczestnictwa w turnusie w Wiśle 2016, który był dla nas czymś ogromnie ważnym.

Aneta z synem Pawłem z Żywca
( Tel. 665 141 103 )

Żywiec, 10.10.2016

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30