List Maćka z Częstochowy (2016)

List Maćka z Częstochowy – po uczestniczeniu w Programie Intensywnej Terapii Jąkających się (Wisła, sierpień 2016)

Witam serdecznie,
Mam na imię Maciek, pochodzę z Częstochowy. Mam 17 lat. Po wakacjach idę do drugiej klasy liceum. Chciałbym podzielić się z wami moją drogą, jaką przeszedłem przed turnusem i wrażeniami po turnusie terapeutycznym w Wiśle.
Moja niepłynność mowy towarzyszyła mi od dziecka, z tego względu, że przejąłem ją genetycznie. Jako dziecku nie przeszkadzała mi moja przypadłość, tak w przedszkolu jak i w szkole podstawowej. Aż do trzeciej gimnazjum. Cały ten rok klasy trzeciej gimnazjum był dla mnie jednym wielkim koszmarem. W szkole nie chciałem się zgłaszać na lekcjach, myśl, że będę zapytany kosztowała mnie naprawdę dużo stresu. Do domu przychodziłem wyczerpany po całym dniu, nic mi się nie chciało robić.
Dziękuję osobie z mojej szkoły, która zechciała mi pomóc i zaproponowała terapię u pana doktora Mieczysława Chęćka - nigdy jej tego nie zapomnę.
Moja mama zadzwoniła do doktora i umówiła nas na pierwszą wizytę we wrześniu 2015 roku w Wodzisławiu Śląskim. Pojechałem tam razem z moimi rodzicami i dwiema siostrami. Odczuwałem ogromny stres, moje myśli były chaotyczne, a serce waliło mi tak, jakby miało za chwile wyskoczyć . Jechałem do Wodzisławia z wielką obawą: jak to będzie?, czy dobrze wypadnę? Nie chcę się zająknąć. Ale jechałem też z wielką nadzieją, że ktoś w końcu będzie mi mógł pomóc przezwyciężyć swój lęk, przełamać się w kontaktach z innymi ludźmi, ale przede wszystkim zmienić mnie na kogoś lepszego.
Jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak fachową oceną mojej mowy. Czterogodzinne spotkanie pozwoliło doktorowi dokładnie zbadać mój problem pod względem płynności mowy, ale także pod względem problemu jaki ,,krył się w mojej głowie’’. Pod koniec diagnozy dostałem mnóstwo materiałów do ćwiczeń oraz cenne wskazówki dotyczące zasad płynnej mowy oraz „walki emocjonalnej” z jąkaniem. I tu zaczęła się moja przedturnusowa praca.
Postanowiłem sobie, że zrobię WSZYSTKO, albo i jeszcze więcej, aby w końcu moje jąkanie nie przeszkadzało mi w życiu codziennym. Od września 2015 do sierpnia 2016 ciężko pracowałem nad swoją mową. Zaraz w pierwszych dniach moich codziennych ćwiczeń powoli wdrażałem techniki, które pozwalały mi coraz płynniej mówić. Stopniowo wprowadzałem zwolnione tempo mowy, starałem się zawsze pamiętać o wdechu przed rozpoczęciem mówienia, ale najważniejszą zasadą, która pomaga mi w każdej niemożliwej dla mnie sytuacji jest gest upłynniająco-rytmizujący palcem wskazującym (na początku dłonią).
Skutecznie wprowadzane techniki pozwoliły mi na dalsze, małe kroczki ku wielkiemu sukcesowi. W domu codziennie wieczorem, przy rodzicach, czytałem specjalne teksty od doktora nie zapominając o technikach. Również telefonowałem do doktora w celu regularnego sprawdzania mojej mowy. Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego telefonu. Chyba nie muszę pisać jak się wtedy czułem, ponieważ myślę, że każdy, kto ma podobny problem jak ja – wie to dokładnie. Ciężko mi było zacząć pierwszą rozmowę, chaotyczne myśli nie pozwalały mi się skupić na początku rozmowy, jednak w końcu się udało. Byłem strasznie zaskoczony jak fajnie mi się rozmawiało z grupką osób pod kierunkiem doktora. Mogłem usłyszeć ich piękną mowę oraz dobre rady, aby się nie poddawać. Po skończeniu mojej pierwszej rozmowy byłem podbudowany i z uśmiechem odłożyłem słuchawkę. Później już dzwoniłem co dwa tygodnie. Podczas mojej 10. miesięcznej pracy zdarzały się często upadki i chwile zwątpienia, ale nie zapominałem dlaczego to robię, bo przecież CHCĘ DALEJ WALCZYĆ O SWOJE ŻYCIE.
W końcu nadszedł długo wyczekiwany dzień turnusu. W tym dniu byłem strasznie zdenerwowany, czułem lęk przed nieznanym. Serce mocniej mi biło, żołądek i krtań były ściśnięte, a dłonie całe spocone. Sam nie wiedziałem jak to będzie, jakie zadania i zajęcia przygotował dla nas pan doktor z grupą terapeutów i wolontariuszy.
Muszę powiedzieć, że ten turnus to najlepsze co mnie w moim 17-letnim życiu spotkało. Zajęcia prowadzone przez tych ludzi są cudowne. Codziennie podczas śniadania, na tle muzyki relaksacyjnej/klasycznej kilka osób z poszczególnych grup czytało terapeutycznie przepiękne teksty na pozytywne myślenie i na zaprogramowanie sobie dnia bez stresu, dnia z uśmiechem, dnia bez zająknięć i lęku. Nad doborem tekstów i muzyki czuwał Pan Mieczysław. Zawsze po śniadaniu wolontariusze brali nas do sal i ćwiczyliśmy razem teksty, poprawiali nas jak widzieli u nas niedociągnięcia i wymyślali super gry integracyjne. Terapeuci również z całych sił pomagali nam osiągnąć sukces. Z Panią Elą i Panem Mieczysławem na zajęciach z szerokim uśmiechem czytaliśmy wspólnie teksty i prowadziliśmy terapeutyczne dialogi, Pan Edwin w cudowny sposób wydobywał z nas prawdziwy głos, który każdy z nas skrywał. U Pana Janka można się było porządnie zrelaksować, tak, że niektórzy nawet pozasypiali. Natomiast Pani Dorota i Pan Tomek czuwali nad naszym zwolnionym tempem mowy, stosując metodę ,,echo’’ i niezapomniane pytanie, które uwielbialiśmy: ,,Która jest godzina?’’
Pierwszy tydzień turnusu mieliśmy w tzw. warunkach ,,laboratoryjnych’’, czyli od rana do wieczora trenowaliśmy w ośrodku. Wszystkie te zajęcia miały nas przygotować do prawdziwego wyzwania, jakim były zadania w mieście.
Uważam, że te zajęcia przez pierwszy tydzień pozwoliły mi na osiągnięcie coraz większych postępów. Pamiętając o wszystkich technikach można było stopniowo przełamywać swoją logofobię i z sukcesem poradzić sobie z wyzwaniami jakie czekały na nas w mieście.
Jednak najbardziej jestem szczęśliwy z tego, że spotkałem tam wspaniałych ludzi. Każdy z nas przyjechał w tym samym celu i nikt nie czuł się opuszczony. Bardzo zżyłem się ze swoją grupą III (którą serdecznie teraz pozdrawiam). Nie było takiego dnia, wieczoru, przerw między zajęciami, które nie spędzalibyśmy razem. Na zawsze będę pamiętać wspólne przechadzki po mieście, granie razem w siatkówkę, bierki, jenge. Praktycznie wszystko robiliśmy razem, czuliśmy się jak jedna wielka rodzina. W trudnych dla nas chwilach mocno się motywowaliśmy do działania, jeśli kogoś zadanie przerastało to wspieraliśmy tę osobę, albo staraliśmy się rozwiązać ten problem razem. I zawsze nam się to udawało. W ostatni dzień turnusu bardzo ciężko się nam było rozstać. Rozstania były długie (chyba z siedem razy żegnaliśmy się). Trudno było nam znieść myśl, że już całą grupą nie będziemy spędzać wspólnie czasu. Jednak nie chcemy zrywać ze sobą kontaktów. Tworzymy konferencje na skypie, rozmawiamy ze sobą na facebooku, dzwonimy do siebie, gdy coś nas martwi.
Tu chciałem podziękować mojej super grupie III: Julce, Mateuszowi, Michałowi W., Michałowi D., Szymonowi, Gabrysiowi, Dominikowi i Kubie za to, że byliście razem ze mną. Jesteście wspaniałymi ludźmi o cudownych charakterach. Mam nadzieję, że jeszcze niejedno wspólne spotkanie przed nami.
Po turnusie terapeutycznym widzę ogromne zmiany. Nie tylko w mojej mowie, ale także inaczej postrzegam świat. Po prostu lepiej mi się żyje. Jednak nie chcę odpuszczać swojej pracy, w jaką do tej pory włożyłem wiele sił. Codziennie ćwiczę rano i wieczorem. Chcę utrzymać swoje efekty, a nawet powoli iść dalej. Nie mam zamiaru odpuszczać treningom, bo wiem, że jest o co walczyć.
Ernest Hemingway powiedział bardzo mądrą myśl, która mi się bardzo spodobała:

Nigdy się nie zrażać - oto tajemnica mojego sukcesu.
Ernest Hemingway

Jeszcze raz chcę podziękować doktorowi Mieczysławowi Chęćkowi, terapeutom i wolontariuszom. Jesteście aniołami, którzy chodzą po Ziemi. Cieszę się, że pomagacie osobom z niepłynnością mowy. Zmieniacie na lepsze wiele osób, które częściej się teraz uśmiechają i czerpią radość z życia.

Pozdrawiam
Maciek
Częstochowa, 29 sierpień 2016

Najnowsze informacje

logo nowe1

Zmodyfikowana Psychofizjologiczna Terapia Jąkania

ul. Kubsza 31, I piętro
44-300 Wodzisław Śląski
Polska

Skontaktuj się

Komórka: +48 605 855 058
Stacjonarny: +48 32 415 22 23
E-mail: mcheciek@op.pl

Rejestracja wyłącznie drogą telefoniczną lub mailową

Poniedziałek - Czwartek:
17:30 - 19:30